1
- Iii… raz! iii…
dwa! iii… trzy! – Maja krzyknęła, wystawiając ręce do góry, przygotowując się
do uniesienia Holgera, ćwiczącego symulację wybicia. – Holger, tyłek! Mogę się
założyć, że masz dupę miękką jak krowie wymiona!
- Ale pani
trener – żachnął się skoczek, jednak nie dała mu do kończyć.
- Tylko ja teraz
mówię! Będę cię tak trzymać, dopóki nie zepniesz tyłka!
- I dopóki ja
nie zrobię zdjęć pod innym kątem – dodał z oddali Hans. – Ułożenie kostki nie
jest chyba zgodne z naszą optymalizacją. Adam, notujesz?
- Notuję, ale
stary, lot to twoja broszka – zaśmiał się wyższy z mężczyzn, tworząc potem
notatkę głosową.
Obok Axel,
asystent Mai, ćwiczył z pozostałymi zawodnikami, a z kilku różnych stron
ustawione były kamery dokumentujące trening.
Skupionej na
celu i zdyscyplinowanej szwedzkiej grupie z oddali przyglądały się inne ekipy.
Szwedzi wyskoczyli jak Filip z konopi. I choć na treningach zazwyczaj byli w
ogonie stawki, w kwalifikacjach również, to ci, którym udawało się dostać do
pięćdziesiątki zajmowali wyjątkowo wysokie miejsca jak na debiutantów. Holger
nawet drugi raz wskoczył na podium, udowadniając wszystkim, że jego wygrana w
Klingenthal nie była przypadkowa. Mimo ledwo dziewiętnastu lat na karku wyrósł
na lidera szwedzkiej reprezentacji, a Maja stała się bohaterką rozmów
kuluarowych.
- Holger, nie
skupiasz się! Czy ja mam ci pokazać, jak to się robi? – zdenerwowała się w
końcu trenerka, stawiając go na ziemi. – Spinasz. Od dołu. Musisz to chyba
poczuć… Axel – zawołała swojego asystenta. – Zróbcie sobie przerwę i podejdźcie
tutaj – zawołała swoich podopiecznych.
Przez chwilę
mierzyła ich uważnym, spokojnym, pełnym cierpliwości wzrokiem.
- Axel, ja
zrobię odbicie, ty będziesz mnie trzymać, a chłopcy po kolei wejdą na drabinkę
i będą tak długo mnie dotykać, aż zrozumieją, jak należy spinać tyłki –
powiedziała w końcu i zdjęła kurtkę, zostając w samej obcisłej bieliźnie
termicznej i piankowych, bezszwowych spodniach.
Asystent
spojrzał na nią, jakby właśnie spadła z Księżyca, a trzech z czterech jej
podopiecznych spąsowiało niczym rozkwitłe makówki.
- Ale pani
trener… my chyba nie możemy pani… - zaczął niepewnie Holger.
- Albo będziecie
macać mnie, albo Axela – zawyrokowała. – Gotowi?
2
- Co oni
wyprawiają? – Hayboeck przystanął na chwilę przy kilkuosobowej grupce
przyglądającej się szwedzkiej ekipie.
- Nie wiem, ale
Majka się rozbiera – zaśmiał się Murańka. – Przez takie numery Kruczek
kompletnie osiwiał.
Gregor skrzyżował
ręce na piersiach i z uśmiechem na twarzy przypatrywał się, jak Majka wybiła
się z mocą i wskoczyła na wyciągnięte ręce Axela. Mówiła po szwedzku, a jej
wyraźnie zawstydzeni zawodnicy po kolei dotykali jej pośladków. Następnie
nastąpiła zamiana ról – chłopcy po kolei wskakiwali na ramiona asystenta, a
trenerka, stojąc na najwyższym szczeblu przenośnej drabinki wskazywała coś
skoczkom w okolicach ich tyłków.
- Szalona –
mruknął Hayboeck, zanosząc się śmiechem.
- Niepoważna –
prychnął po angielsku któryś z Japończyków.
- Może i niepoważna,
ale chyba całkiem nieźle jej idzie – zwrócił uwagę trener Austriaków Schuster,
który nagle wyłonił się z domku kadry.
Skoczkowie
spojrzeli na niego, a Michael uśmiechnął się szeroko.
- Jeśli macanie
trenerów po tyłkach stanie się stałym elementem treningu, to ja się
permanentnie przenoszę do Szwecji – stwierdził z całą powagą, na którą był w
stanie się zdobyć, założył na uszy słuchawki i postanowił skupić się na
rozgrzewce.
3
W Engelbergu
Maja umówiła się z Gregorem na kolację. Miała nadzieję, że uda im się nadrobić
zaległości, bo przez ostatnie dwa lata marna z niej była przyjaciółka – tak się
skupiła na relacji z Adamem i próbie przekonania związku, by dali jej szansę,
że nie miała czasu na nic innego.
Gregor też był
zajęty, w końcu po raz kolejny powiększyła mu się rodzina, a jego żona nie była
największą fanką dawnej koleżanki męża, ale Maja wiedziała, że wystarczy kilka
minut, żeby znów rozmawiali ze sobą jak starzy przyjaciele.
Dlatego właśnie
tak bardzo się rozczarowała, gdy zauważyła, że nie przyszedł sam tylko z
którymś z kolegów z reprezentacji – nie poznała od tyłu. Przywołała na twarz
uśmiech i podeszła do nich, wkładając ręce do kieszeni ‘cywilnej’ kurtki –
zwykłej, czarnej puchówki bez oznaczeń sponsorów.
- Cześć –
odezwała się pierwsza i obydwaj mężczyźni odwrócili się do niej.
Gregor ją
przytulił, a jego towarzysz podał rękę.
- Michael bardzo
chciał cię poznać – westchnął Gregor, a jego spojrzenie mówiło ‘przepraszam’.
- Taki już
jestem, ciekawski – mocno uścisnął jej dłoń. – Michael.
- Maja – skinęła
głową, odwzajemniając uścisk. – Idziemy? Jestem głodna jak wilk – rzuciła.
Weszli do jednej
z lokalnych restauracji i zamówili fondue serowe oraz rozgrzane kamienie do
przypiekania mięsa.
- Dwa lata cię
nie widziałem, a ty nagle pojawiasz się na zawodach jako pierwszy trener kadry
– wypalił nagle Gregor. – Jak? Nawet w polskim związku nie chcieli o tym
słyszeć, a siedziałaś tam tyle lat…
- Łukasz i
chłopaki nawet tego chcieli, ale prezes nie był gotowy. Więc na jakiś czas
odpuściłam, matka mi zachorowała – spojrzała niepewnie na Michaela, jakby zła,
że musi przy nim o tym mówić. – Załatwiłam jej w Szwecji leczenie, kogoś tam
poznałam i to mnie zainspirowało.
- Cieszę się! –
Gregor uścisnął jej dłoń. – Naprawdę się cieszę.
- Chyba nie
myślałeś, że przywdziałam celibat w żałobie po nas – zaśmiała się perliście.
Hayboecka wryło.
- Byliście
kiedyś parą? – zapytał zdezorientowany.
Gregor
przewrócił oczami, wstał od stolika i skierował się do łazienki, zostawiając ledwo
co zapoznanych ze sobą znajomych samych.
- Byliśmy bardzo
dobrymi przyjaciółmi. Z korzyściami – uśmiechnęła się Maja. – Nie patrz tak,
mamy dwudziesty pierwszy wiek, kobieta może trenować reprezentację kraju w
skokach narciarskich, a nie może mówić otwarcie o swoich kontaktach
seksualnych?
- Może – Michael
energicznie pokiwał głową. – Dziwię się tylko wstrzemięźliwości Gregora w
opowiadaniu o tobie. Ja bym opowiadał o nas otwarcie – zaśmiał się.
Maja uśmiechnęła
się pod nosem i spojrzała na niego z rozbawieniem.
- Czemu tak
patrzysz?
- Nie… nic.
- Ja mówię o
otwartości, a ty zamykasz się w sobie? – drażnił się z nią.
- Z otwartością
trzeba uważać – stwierdziła enigmatycznie. – Dlatego możesz być spokojny, nigdy
się z tobą nie prześpię.
4
Maja i Adam spędzili
święta u jego rodziców. Spacerowali ulicami Sztokholmu, spotykali się ze
znajomymi, a wieczorami cieszyli się rodzinnym ciepłem i dużo pracowali.
- Jak twoje
szkice? – spytała pewnego wieczoru Maja, podchodząc od tyłu do siedzącego przy
desce kreślarskiej Adama i obejmując jego szyję.
- Na razie to
tylko koncepcje… Cały czas zastanawiam się, jak połączyć moment odbicia z
tunelem aerodynamicznym, nad którym pracuje Hans. Wiesz, wszystko zacznie się
kręcić, gdy wejdziemy do laboratorium i maszynowni… opracujemy modele i
równania dla każdej ze skoczni… Nie wiem, czy uniwersalny algorytm się
sprawdzi, czy dla każdego obiektu trzeba będzie i… jeszcze konsultacje z
materiałoznawcami, wpływ smaru, tarcia… Cały wydział mógłby się z tego
habilitować, a nie tylko nas dwóch – przyznał.
- Możesz na
dzisiaj skończyć? – poprosiła. – Już jutro wylatujemy do Niemiec…
- Dasz mi
chwilkę, zanim te kilka myśli wyleci mi z głowy? – poprosił.
- Tak – cmoknęła
go w policzek. – Czekam na górze, okej?
- Okej.
5
Jakimś cudem, w
Oberstdorfie czwórka Szwedów przebrnęła przez kwalifikacje. Gregorowi było ich
szkoda – wszyscy byli w piątej dziesiątce i trafili na mocnych przeciwników. On
sam nie był już w życiowej formie, ale zdecydowanie nie przejmował się
nadchodzącym starciem z Frejem. W wieczór przed konkursem udał się na krótką
przebieżkę i po pięciu kilometrach miał już wracać do hotelu, kiedy zauważył
znajomą sylwetkę przebierającą nogami w szaleńczym tempie.
- Maja! –
zawołał i pomachał, a kobieta zwolniła i zatrzymała się przy nim.
- Oczyszczałeś
głowę przed konkursem? – spytała, przypominając sobie jego nawyki z
przeszłości.
- Mniej więcej –
pokiwał głową. – A ty?
- Rozładowywałam
napięcie seksualne. Pokłóciłam się z facetem – machnęła ręką, truchtając w
miejscu.
- Chcesz o tym
porozmawiać? – zaproponował.
- Ale gdzieś
gdzie jest cieplej, okej?
Weszli do lobby
jego hotelu i usiedli na ławce przy klatce schodowej, chcąc uniknąć
przypadkowych przechodniów.
- Ciągle pracuje
– zaczęła opowiadać. – Ja kocham skoki… naprawdę… ale mam wrażenie, że ukradły
mi faceta. Odkąd wprowadziłam go w ten świat, w jego świecie coraz mniej jest
miejsca dla mnie – wyznała.
- Ach te skoki,
trochę ci ukradły, co nie? – westchnął.
- Nawet sobie
nie wyobrażasz – instynktownie położyła dłoń na biodrze i zamknęła oczy.
- To tam… -
zaczął, ale mu przerwała.
- Wszędzie –
szepnęła. – Te piekielne skoki nie dość, że zabrały mi dzieciństwo, to potem
zmiażdżyły mnie i wypluły, a teraz wciągają mi faceta – wyrzuciła z siebie. – A
to nawet nie jest najgorsze.
Gregor wyglądał,
jakby chciał o coś zapytać, ale się powstrzymał. Przez chwilę siedzieli obok
siebie bez słowa i w końcu po prostu objął ją ramieniem.
- Czemu nie
założyłaś rodziny? Nie wyszłaś za mąż? – wypalił w końcu. – Wyjechałaś wtedy
tak nagle, przez jakiś czas myślałam, że może wyjechałaś… do kogoś.
- Stara dupa ze
mnie, co nie? – spróbowała uniknąć odpowiedzi. Udało się.
- My
trzydziestoparolatki musimy trzymać się razem wśród tej młodzieży. Mam
nadzieję, że nie będziesz miała mi za złe, jak jutro pokonam jednego z twoich
szczyli.
- Nie. Bo to on
pokona ciebie – uśmiechnęła się.
Roześmiał się i
mocniej ją przytulił.
- Brakowało mi
ciebie, ognisty łbie – szepnął.
- Mi ciebie też,
wielkonosie.
Zanim się
zorientowała przekręcił ją tak, żeby patrzeć jej w oczy.
- Czemu wtedy
wyjechałaś? Wiem, byliśmy tylko przyjaciółmi, którzy uprawiali seks, ale gdzieś
tyłu głowy cały czas siedzi mi.. mam wrażenie… no mam wrażenie, że to zmierzało
ku dobremu – wyrzucił z siebie. – Owszem byłem trochę zestresowany, gdy myślałem,
że jesteś w ciąży, ale… Po tamtej wizycie u lekarza wszystko się zmieniło.
Odeszłaś. A ja zdałem sobie sprawę, że…
- Nie odeszłam
od ciebie. Dostałam propozycję pracy i ją przyjęłam – przerwała mu. - W
Innsbrucku nie osiągnęłabym nic więcej, a pracując z Kruczkiem nauczyłam się
wszystkiego.
- Ale nie masz
wrażenia, że to co zostawiłaś za sobą mogło być cenniejsze od tego, gdzie
jesteś teraz?
- Gregor, do
czego ty zmierzasz? – spytała urywanym głosem.
- Sam już nie
wiem – przyznał. – Przepraszam. Mieliśmy rozmawiać o twoim facecie, a skończyło
się moimi żalami.
- Nie szkodzi –
wstała i podała mu rękę. – Chyba będę już wracać. Może nie było mnie
wystarczająco długo i Adam się stęsknił.
Gregor wstał i
mocno ją przytulił.
- Wierzę w
ciebie. Nawet dałbym ci się trenować – rzucił na odchodnym.
- Nawet nie
wiesz, ile to dla mnie znaczy – uśmiechnęła się jakoś tak smutno.
Wiemy trochę więcej, ale dalej więcej nie wiemy, niż wiemy.
OdpowiedzUsuńWszystko to, co nam zaserwowałaś ma swój urok. Czyli ta przeszłość - niby niedaleka, ale mimo wszystko odległa; sposób pisania całej historii... Możemy poznać tylko fragmenty, a całość jest wielką zagadką. Dalej nie znamy bohaterów. Wrzuciłaś nas w ich świat zupełnie bez przygotowania - nie znamy ich, ani ich historii, ani ich emocji. Te wszystkie tajemnice intrygują. Mnie szczególnie interesują sprawy związane ze startami. Bo to raczej nie przypadek, że ledwo się kwalifikują, a potem są wysoko. I jestem skłonna uwierzyć, że ten cały Frej wykoleguje Gregora :)
Czyli wyjaśniła się sprawa nosa. Miałam kilku kandydatów, ale Grega trochę zbagatelizowałam. A jednak.
Odsłaniasz nam Maję słowo po słowie, ale dalej jest jedną wielką zagadką. Szczególnie, że większość kawałków układanki znamy z różnych opowieści - mniej lub bardziej prawdziwych.
Jedną mam wątpliwość. Czy kobieta ma na tyle siły, żeby unieść faceta? Tzn. żeby go trzymać w powietrzu na tyle stabilnie by ćwiczyć fazę lotu? Wiadomo, zależy jakiej postury są te jej małolaty. Ale to by znaczyło, że Majka jest wytrenowana porządnie, mimo zakończenia kariery sportowej... A to już kolejna zagadka.
Na pewno będę śledzić dalej :)
[http://wszystko-byloby-inaczej.blogspot.com]
Mimo że mnie korci, nie odpowiem, bo wychodzę z założenia, że tekst powinien bronić się sam. Nie rozwieję więc Twojej wątpliwości, ale powiem tylko, że jest trochę rozwikłana w tym co mam już napisane, a w dalszych częściach mam zamiar rozwinąć ją nawet bardziej ;)
UsuńMamy rok 2020 więc jeśli dobrze liczę to Gregor mając lat 30 będzie raczej u schyłku swej kariery? Znaczy się pytam czysto hipotetycznie ;)
OdpowiedzUsuńNie musisz mi zdradzać szczegółów. Tak tylko pytam oczywiście! :)
Polubiłam Maję, zarysowałaś w skrócie bo w skrócie jej historię i kupuję jej osobowość, zachowania, wszelkie wady i zalety jakie jeszcze wyjdą :)
Jedyne "ale" mam co do Adama, bo albo ten facet jest dla mnie mdły albo niezłe z niego ziółko tylko jeszcze nie wiele o nim wiemy...
Michael Hayböck to niezły żartowniś xD Szczególnie z tymi jego przenosinami do Szwecji. Jasne, trenować u kobiety z opcją macanki zawsze lepiej, nie?
I sama jestem ciekawa nad pytaniem, które Aria zamieściła odnośnie siły w ramionach kobiety, by udźwignąć mężczyznę? :)
Rozdział bardzo mi się spodobał i już tupię nóżką by nadal śledzić twoje poczynania!
Pozdrawiam i życzę weny!
[http://ona-to-on.blogspot.com/ - Duet z Arią]
[http://dwa-swiaty-jedna-milosc.blogspot.com/]
Odpowiedziałam powyżej ;)
UsuńUff, w końcu dotarłam i ja. :)
OdpowiedzUsuńTak sobie myślałam, myślałam i wymyśliłam, że na tle tego, co pojawia się w blogosferze, jest to opowiadanie szczególne. Z tego powodu, że nie opowiada o pierwszej miłości nastolatków albo wielkiej miłości dwudziestoparolatków (nie, żebym miała coś przeciwko, w końcu sama wpisuję się w ten nurt :)), ale o trzydziestolatkach. Ludziach, którzy mają już rodziny, stałe związki, pracę i spory bagaż dobrych i złych doświadczeń. Dlatego też jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób poprowadzisz historię. I z jakimi naprawdę problemami będą musieli się zmierzyć Twoi bohaterowi. Czy ich powroty do przeszłości mają wymiar wyłącznie emocjonalny, czy też wyniknie z nich coś ważnego. Przyznam się też, że mój nochal bezczelny oprócz węszy tu, oprócz warstwy obyczajowej, jakiś wątek zakrawający na sensację. Może się mylę, może nie – z przyjemnością się przekonam.
I chciałabym też trochę lepiej poznać Twoje postacie. Bo na razie – jak już wspomniała Aria – zostaliśmy wrzuceni w środek opowieści i bardzo wielu rzeczy musimy się domyślać. To oczywiście jest fajne, ale mnie osobiście trochę brakuje dokładniejszej wiwisekcji. Informacji nie tylko o tym, o czym rozmawiają i co robię bohaterowie, ale także, co czują i co myślą. Bo to, na razie, jedna wielka niewiadoma.
Intryguje mnie też ten rok 2020. Czuję się trochę tak, jakbym zaglądała w szklaną kulę (bo myślodsiewnia to jednak ciut w inną stronę działa :)), żeby odkryć chociaż rąbek tajemnicy. I baaardzo, ale to bardzo, chciałbym się dowiedzieć – chyba trochę w ramach guilty pleasure – jaki status w Twoim tekście mają nasze dzielne Orły? Czy doczekaliśmy się jeszcze jakiegoś mistrza świata? Olimpijskiego? Zdobywcy Kryształowej Kuli? A może wszyscy solidarnie od lat siedzą już u Ziobry w stolarni, a na międzynarodowe bule wyciera młody Jarząbek? Że tak zacytuję klasyka – bardzo chciałabym to wiedzieć.
W temacie Wielkiego Nosa też miałam trochę inne, bardziej patriotyczne typy. Ale ten jest jak najbardziej a propos. :P
Oczywiście czekam na cd.
Z ukłonami
Cora
24 year-old Help Desk Operator Werner Rewcastle, hailing from Erin enjoys watching movies like "Outlaw Josey Wales, The" and Creative writing. Took a trip to Kasbah of Algiers and drives a Ferrari 250 GT LWB Tour de France. link
OdpowiedzUsuń