wtorek, 6 stycznia 2015

Prolog.

Listopad 2020

1
W Klingenthal, jak zwykle, wiało.
Flagi i chorągiewki trenerskie targane były gniewnymi podmuchami, tak jakby pogoda, która zdecydowanie była kobietą – i to wredną, - uwzięła się na organizatorów inauguracyjnych zawodów Pucharu Świata. W dodatku było ciepło. I, poza skocznią, całkowicie bezśnieżnie.
Jednak, jak to było od ładnych kilku lat, wszyscy robili dobre miny do złej gry i bez głębszego zrozumienia, czy choćby uwagi, wysłuchiwali demagogicznych popisów Hoffera zachwalającego przygotowanie skoczni (szary śnieg na zeskoku i wybitnie awaryjne tory lodowe), atmosferę pod skocznią (nielicznych kibiców znudzonych czekaniem na skoki z prawdziwego zdarzenia) i zawodników niecierpliwie czekających na start (kto mógł nie opuścił jeszcze domków drużyn, trzymając kciuki za odwołanie potencjalnie wypaczonej przez wiatr rywalizacji).
Maja stała na przynależnym jej miejscu, denerwując się debiutem w nowej roli.
To normalne, myślała. Nadeszła zmiana pokoleniowa, teraz to nie jest tylko męski sport.
Rozejrzała się dokoła, ale otaczały ją wyłącznie męskie twarze. Widziała, że odwracali wzrok zauważając jej spojrzenie. Bardziej czuła niż wiedziała, że są wobec niej krytyczni. Tylko jej asystent nie miał nic przeciwko obecności kobiety w gnieździe trenerskim, ale on w ogóle nie za bardzo interesował się kobietami – trenerkami czy nie.
Musiała zachować twarz, gdyż w oczekiwaniu na rozpoczęcie konkursu, kamerzyści upodobali sobie właśnie ją.
- Wszystko w porządku? – spytał cicho Axel, na chwilę odlepiając się od komórki.
- Tak – odpowiedziała cicho. – Ten wiatr jest okropny.
- Dobrze, że to nie my musimy skakać – zaśmiał się.
- Za to musimy tu stać – przypomniała mu, nagle naburmuszona.
Minęło tyle lat, a ta krótka uwaga zakuła, jakby zaledwie wczoraj dowiedziała się, że już nigdy więcej nie skoczy na nartach. Spojrzała w dal z wymuszonym uśmiechem, zatrzymując wzrok na zeskoku.
Wróciła tu. Przez tyle lat przeklinała Klingenthal, ale jednak tu wróciła. To właśnie tutaj zakończyła się jej kariera jako skoczkini, a teraz spięła pewien ciemny okres swojego życia klamrą.
Dziesięć lat wcześniej wyjeżdżała z Niemiec na tarczy. Teraz wróciła z tarczą. Do gniazda trenerskiego. Jako pierwsza trenerka kadry narodowej Szwecji.

2
Konkursu inauguracyjnego nie odwołano.
Maja uśmiechała się pod nosem. Już pierwszego dnia miała szczęście. W koszmarnie loteryjnych warunkach jeden z jej podopiecznych, który ledwo przebrnął przez kwalifikacje, wygrał jednoseryjną rywalizację i został liderem klasyfikacji Pucharu Świata.
Nie do końca mogła w to uwierzyć, gdy siedzieli ramię w ramię na konferencji prasowej, a Holger próbował odnaleźć się w świetle fleszy, udzielając odpowiedzi na pytania.
Gdy w końcu dostarczyli dziennikarzom wszystkich potrzebnych informacji, poklepała Holgera po ramieniu, a sama odwróciła się do zdobywcy drugiego miejsca, który zawołał ją po imieniu.
- Cześć – pochylił się i zamknął ją w niedźwiedzim uścisku. – Wiedziałem, że coś knujesz.
- Zawsze twierdziłam, że mam w tym sporcie jeszcze wiele do powiedzenia – zaśmiała się. – Co tam u ciebie stary trutniu.
Znacząco skierował wzrok na dziennikarzy znajdujących się dokoła.
- Pogadamy bez frazesów! Przed nami długi sezon – stwierdził zaczepnie. – Będzie wiele okazji.
- Pa, wielkonosie – mrugnęła do niego.
- Pa, ognisty łbie – przybili sobie piątki i każde poszło w swoją strone.

3
- Pani trener, jestem z pani dumny – Maja aż podskoczyła, słysząc męski głos.
Gdy szła się kąpać była w pokoju sama, dlatego element zaskoczenia przyprawił ją o dreszcz strachu. Po chwili rozluźniła się i uśmiechnęła na widok jej Adama. Podeszła do niego i w samym ręczniku usiadła mu na kolanach.
- Jak bardzo jest pan ze mnie dumny, panie doktorze? – objęła ramionami jego szyję i zalotnie zatrzepotała rzęsami.
- Jest pani trenerką pierwszego lidera… Nie mógłbym być bardziej dumny – mruknął, całując jej szyję.
Maja przez chwilę poddawała się delikatnemu łaskotaniu jego pocałunków, ale w końcu odsunęła się, żeby spojrzeć mu w oczy.
- Panie doktorze, czy to aby na pewno wypada? – spytała teatralnie drżącym głosem. – W końcu pana fizyka…
- Oboje wiemy, że dzisiaj wygrał nie Holger tylko wiatr – sapnął zniecierpliwiony. – I nie fizyka tylko…
- Aerodynamika – dokończyła ze śmiechem, gdy sprawnie ją obrócił i położył na łóżku. – Czyli… albo przypiszemy sobie równe zasługi, albo… oh, albo nie mamy się za co… wynagradzać – mówiła z coraz większym trudem, sukcesywnie rozpraszana przez Adama.
- Kochanie, – na chwilę przejrzał i spojrzał na nią. – Mów do mnie zbereźnie, albo nie mów do mnie wcale.
- Wcale. – Szepnęła, za kołnierz przyciągnęła go do siebie i mocno pocałowała.

4
- Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby nas trenowała baba? – zaśmiał się nagle Michael.
Siedzieli w pokoju w trójkę, razem z Gregorem i Stefanem, tworząc swoisty kącik oldboy’ów. Popijali piwo, relaksując się po zawodach i świętując podium Gregora.
- Ja nie – przyznał Stefan. – I moja Marie chyba już by mnie nigdzie nie puściła. I tak uważa, że wokół sztabu kręci się zbyt dużo bab.
- Szczególnie taka ładna jak ta Kolska – kontynuował Michael. – Co nie Gregor?
Schlierenzauer zdawał się być zamyślony, ale po słowach kolegi otrząsnął się z transu.
- Tak… ale Majka zawsze była ładna… - stwierdził ostrożnie.
- Bo wiesz, wyobraź sobie, że masz robić symulację, patrzysz w dół, zagapiasz się na jej tyłek i…
- Jak to zawsze była ładna? – Stefan wszedł Michaelowi w słowo, zwracając się do Gregora.
Adresat tej uwagi przewrócił oczami.
- Kiedyś skakała w moim klubie. Potem upadła, nie mogła skakać, została asystentką trenera klubowego, przez chwilę jeździła na zawody z kadrą Polski, a potem… a potem przepadła – wytłumaczył. – To stara znajoma – zakończył konkluzją i miał zamiar zmienić temat, ale coś w tonie jego głosu obudziło czujność kolegów.
- Jak dobra znajoma? – zainteresował się Hayboeck.
Gregor wzruszył ramionami.
- Dobra. Mam ją na facebooku – po tym oto stwierdzeniu uznał, że temat nie będzie kontynuowany i pociągnął z puszki porządny łyk piwa.

5
- I naprawdę musimy udostępnić mu wszystko? – upewnił się jeden z członków jury.
- Tak, każda z ekip ma prawo uzyskać dostęp do tych informacji, a on oficjalnie jest członkiem szwedzkiej ekipy – Walter rozłożył ręce.
- A po co mu to?
- Skąd mam wiedzieć, jest naukowcem, on nie musi nam zdradzać tematu swojej rozprawy habilitacyjnej – obruszył się dyrektor Pucharu Świata. – Dlatego kiedy Adam Sooen was o coś poprosi macie być mili, pomocni i… i czujni. Chcę wiedzieć, co ci Szwedzi knują, zgoda?
Odpowiedział mu zgodny chórek oraz fala kiwnięć głowy.

- W takim razie życzę miłego sezonu, panowie… Zebranie uważam za zakończone.

6 komentarzy:

  1. No proszę – pani trener, była skoczkini, kadra Szwecji i pochodzący z niej pierwszy lider PŚ, pechowe Klingenthal, delikatne polskie nawiązania w tle i przyszłość, może niezbyt odległa, ale jednak nadal tajemnicza.
    Zapowiada się ciekawie i na pewno będę zaglądać, żeby zobaczyć, co z tego zapowiadania wyniknie i jaki to układ sił w skokach postanowiłaś nam zaprezentować. I postaram podzielić się uwagami.
    A kącik oldboy'ów normalnie mnie rozczulił. Jakie straszne zgredy trzydziestoletnie! Normalnie próchno się sypie po zeskoku jak lecą. :) Tylko dlaczego tacy z nich okropni seksiści? Aż normalnie wstyd! :P
    Pozdrawiam
    C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Trochę się jeszcze Maja namęczy z tymi seksistami, ale... nawet męskim skokom potrzebna jest odrobina gender!

      Usuń
  2. Przybyłam i ja. Zawsze wiedziałam, że dobrze iść tropem Cory, bo trafi się na coś dobrego. Z każdym fragmentem byłam coraz bardziej zaintrygowana. Zaczęło się jak zwykle, a potem miałam coraz większe oczy! Kadra Szwecji! Pani trener! Wszystko baaardzo mi się podoba, dlatego będę czekać na więcej, żeby się dowiedzieć co też ci Szwedzi kombinują.

    Pozdrawiam serdecznie.
    Aria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście mądra ja dopiero na końcu zobaczyła początek. Mamy 2020 rok. A ja teraz zacznę się wszystkim przypatrywać i szukać tego z wielkim nosem, który za te 6 lat będzie starym trutniem :)

      Usuń
    2. Wielki nos? Myślałam, że to oczywiste, ale może tylko ja zwróciłam na to uwagę ;)

      Usuń
  3. I ja obok moich koleżanek znalazłam czas żeby "poniuchać" i "wyniuchać" dobrze zapowiadające się opowiadanie ;)
    Ostatnio brak takowych naprawdę dobrze przemyślanych bloggerowych opowiadań o tematyce skoczków. No chyba, że mowa o małolatach szczególnie na Wellingera ;)

    W takim razie zauważyłam, że mamy rok 2020. To nie tak daleko znowu, raptem kolejne pięć lat do przodu xD
    Czasy się zmieniają i nawet kobieta może trenować mężczyzn. Fajnie wykreowana bohaterka, parę tajemnic i nie ukrywam, że gdybym mogła to sama żłopałabym piwo w towarzystwie Austriaków, próbując wycisnąć wszystko od Gregora.
    "Dobra znajoma", takie banialuki to można wciskać wiadomo komu xD Naprawdę to mnie zaintrygowało chyba, że zastosowałaś trik dla zmyłki ;)
    Będę śledzić kadrę Szwedów bo sama jestem zaintrygowana, póki co nic mi do głowy nie przychodzi odnośnie nowego lidera...

    Pozdrawiam serdecznie i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń